sobota, 3 stycznia 2009

bezy czekoladowe


Ostatnio na blogu Liski zobaczyłam przepiękne bezy. A że u mnie od oczu do żołądka bardzo bliska droga, pochorowałabym się gdybym takich bez nie zjadła. Byłabym skłonna zjeść nawet same te przepysznie wyglądające zdjęcia. Ot, tak działa magia dobrej reklamy. Przypomniały mi się bezy które jadałam w pewne mroźne poranki, w pewnym mieście, na pewnym dworcu autobusowym w drodze na praktykę. Taki ulepek z białka i cukru dodawał mi energii na cały ciężki dzień pracy z dzieciakami. Oj, dawne czasy...
Bezy były czekoladowe, więc pierwsze moje bezy w życiu też musiały być czekoladowe jak moje wspomnienia. Nie wiem dlaczego tak zawsze się bałam przepisów na bezy? Może bardziej rachunku za prąd? Hi,hi,hi
Bezy
8 białek,250g cukru,200g cukru pudru,30g skrobi ziemniaczanej (zamiast skrobi dodałam 2 łyżki budyniu czekoladowego)
Białka ubić na sztywno dodając stopniowo cukier, następnie cukier puder i skrobię. Kłaść na papierze do pieczenia po dwie łyżki. Suszyć w piekarniku około 2 godziny w tp.120 stopni.
Proste i naprawdę wyśmienite. Sklepowe się nie umywają.
a gdyby jeszcze dodać krem kawowy?
Przepis zaczerpnięty z książki "Mała szkoła pieczenia"

2 komentarze:

majana pisze...

Jakie sliczne! :)) Jeszcze sama nie robiłam bezów . Kiedyś zrobię , jak bede miała nadmiar bialek :) Pozdrówka.

damqelle pisze...

No to musisz! Takie bezy są naprawdę świetne - przyznam się że sama zjadłam przynajmniej połowę