
Skradamy się Grabową aleją, cichutko przez rzekę przemykają nasze cienie. Kryjemy za drzewami. Na paluszkach, bezszelestnie wymykamy się na łąkę i tu zaskakuje nas biała przestrzeń. Cii.. ciiiii...Narada... No bo co tu począć teraz? Na pewno nas zauważą, dopadną... Nie dopadną - na szczęście jest z nami "wąchacz" obdarzony węchem wyśmienitym który zostaje naszym przewodnikiem i wskazuje drogę. On prowadzi a my kobiety maskujemy się zaschniętym wrotyczem i stąpamy cichutko, naraz przykucając - to znów szybciutko od krzaczka do krzaczka i hop... za wrotycz. Uff.. nie zobaczyli. Pokonujemy nie zauważeni rzekę wpław ( ta rzeka to szara ulica) a następnie przemykamy wzdłuż płotka do naszego bezpiecznego, przytulnego mieszkanka.
No i tu czeka naszego przewodnika nagroda za dzielne przeprowadzenie z przedszkola. Ulubione ciasto Tymka. Ulubione i najprostsze.
Ciasto z kaszyNo i tu czeka naszego przewodnika nagroda za dzielne przeprowadzenie z przedszkola. Ulubione ciasto Tymka. Ulubione i najprostsze.
4 szklanki mleka, kostka margaryny (250g), 14 łyżek cukru, 150g kaszy manny, 3 łyżeczki kakao, 1 opakowanie cukru waniliowego, około 25 sztuk herbatników
Blaszkę o wymiarach 22x22 wyłożyć herbatnikami. Mleko, margarynę, cukier i cukier waniliowy zagotować w dużym garnku. Następnie wsypywać kaszę często mieszając. Gdy zgęstnieje dodać kakao i po wymieszaniu wylać na herbatniki. Na wierzchu ułożyć drugą warstwę herbatników i polać roztopioną czekoladą.
Zaskakująco proste, zaskakująco smaczne. Mój synek uwielbia ten deser - a on zasługuje na to co najlepsze :)






