niedziela, 9 listopada 2008

Tęcza

Lubię proste i nieskomplikowane dania. Lubię się nie narobić, co przy moim stylu życia jest bardzo wskazane, a jednocześnie mnie nosi żeby jednak coś zrobić. No i taki w zasadzie jest ten mój blog - mogłabym go tak opisać - szybko, tanio i dostępnie w wolnej chwili :)
Nooo... wcale mi nie jest żal że nie jestem ambitna i w kuchni nie eksperymentuję, ale odkładam to na kiedyś tam kiedyś jak już dzieci będą duże, a pan mąż za sobą sprzątać będzie zamiast mnie poganiać i zaglądać przez ramię z odwiecznym "długo jeszcze?"
No więc nie mam za bardzo warunków do rozwoju kulinarnego, a gdy już wyskoczę z jakimś kulinarnym ekscesem to musiałabym go sama potem zjeść, bo w tym są rodzynki a w tamtym "takie coś" w rezultacie połowa składników każdego przepisu odpada, zatem najbezpieczniej jest zrobić tęczę, bo tęczę zje każdy.
Mam dwa przepisy na tęczę - jeden bardziej skomplikowany i jeden skrótowy. Ja oczywiście zrobiłam wczoraj ten skrótowy bo szybciej ( i tak cały wieczór chodziłam doglądać galaretki)
Przepis I
5-6 opakowań serka homogenizowanego po 25 dag, 21/2 szklanki cukru pudru, 50 dag masła, 5 żółtek, 2 łyżki żelatyny, 4 galaretki owocowe o różnych kolorach)
Żelatynę zalać 1/2 szklanki wody rozpuścić. Galaretki rozpuszczać kolejno, w miarę dodawania do sera ( wziąć połowę wody podanej w przepisie) i ostudzić. Twarożek utrzeć z masłem, cukrem i żółtkami, następnie podzielić na 5 części. Do pierwszej dodać żelatynę, do drugiej galaretkę zieloną, do trzeciej pomarańczową, do czwartej czerwoną, do piątej żółtą. Pierwszą część masy dać do tortownicy i wstawić do lodówki na 1-2 godziny do zastygnięcia. Każdą kolejną warstwę kłaść po zastygnięciu poprzedniej.
Przepis II
5 opakowań kolorowych galaretek, trzy kubeczki śmietanki 30%
Galaretki rozpuszczamy kolejno co 1-2 godziny w połowie wody podanej w przepisie. Gdy pierwsza zaczyna tężeć ubijamy kubeczek kremówki i mieszamy z tężejącą galaretką Wlewamy do formy (formę zawsze wyścielam wpierw folią aluminiową ) i wkładamy do lodówki do zastygnięcia. Po zastygnięciu pierwszej warstwy wylewamy drugą tężejącą galaretkę i znów wkładamy do lodówki. I tak na przemian...
Można do tych warstw dodawać owoce pod kolor, albo kawałki pokrojonych galaretek - jak kto lubi jak kto woli. I można zjeść nawet duży talerz tego deser
u bez uczucia ciężkości bo tęcza jest również tęczowa w smaku

2 komentarze:

majana pisze...

Jejciu jakie to śliczne!!! :) Cieszę się, ze odwiedzasz mojego bloga. Ja sobie Twoj wlasnie wpisuje do zakładek. Miło tu u Ciebie:)Pozdrawiam ciepło.
Majana

damqelle pisze...

Cała przyjemność po mojej stronie :)