sobota, 13 grudnia 2008

banany w kokosie



Trudno mi przytoczyć tutaj kompletny przepis na ten deser bo tak naprawdę to nie mam przepisu. To jedna z tych rzeczy które robią się na tak zwane "oko". Trochę tego, trochę tamtego - a jak za mało to dosypać. Pieczone banany (w kokosie właśnie) po raz pierwszy jadłam w chińskiej restauracji na drugą czy trzecią zaproszona przez szanownego małżonka rocznicę ślubu. To znaczy że było to bardzo, bardzo dawno temu :) Ale jeszcze pamiętam. Od tamtej pory również datuje się moja niechęć do zupy z bambusa i owoców morza. Poza ciekawym wystrojem kuchni chińskiej - z ich jadłospisu trawię jedynie banany. Nooo i może jeszcze ryż.
Postaram się więc skupić na procedurze by podać przepis w miarę miarodajny :)
Banany w kokosie
2 banany, 2 białka, 2 łyżki cukru pudru, 3-4 łyżki wiórków kokosowych, szczypta cynamonu, olej
Banany przekroić wzdłuż i skropić sokiem z cytryny. Białka ubić na sztywną pianę i ubijając dodać cukier puder, Ubite białka wymieszać z kokosem i powstałą w ten sposób masą oblepić połówki banana. Smażyć na mocno rozgrzanym tłuszczu przy zmniejszonej temperaturze (kokos może się przypalić) Gorące banany podawać z lodami
posypane cynamonem


Ten deser zalicza się do moich ulubionych podwieczorków i przygotowałam go na bananowy tydzień

1 komentarz:

majana pisze...

Mniam, takie banany to dopiero muszą być pyszne! :)