sobota, 20 grudnia 2008

Krem rumowy z owocami kandyzowanymi


Na początek, nim skrzydła rozwinę z świątecznymi specjałami opowiem tak w skrócie jak to z rumem było:
Dawno, dawno temu pewna rezolutna panienka lubiła rum popijać. Rum ten o wdzięcznej nazwie "seniorita" popijała w ilościach doprawdy niewielkich, acz z przyjemnością i w doborowym towarzystwie chłopaków z sąsiedztwa. Dnia pewnego towarzystwo wybrało się na górską wyprawę a dzień niestety był wtedy jesienny, zimny i deszczowy. Wyprawa nie należała do nazbyt udanych, nic więc dziwnego iż młodym ludziom dziwne doprawdy pomysły wpadały do głowy. I tak oto nasza rezolutna panienka założyła się o rumu flaszkę że wykąpie się w rzece pomimo tak niesprzyjającej aury. Jak powiedziała - tak zrobiła, więc "fant" należało odbezpieczyć i wypić dla zahartowania organizmu. I wtedy właśnie po raz pierwszy i ostatni...
No właśnie. Od tego dnia (wierzcie mi) na widok cukierka z rumem jest mi niedobrze. Pomimo tego postanowiłam zaryzykować i zrobić ten...
Krem rumowy z owocami kandyzowanymi
5 dag owoców kandyzowanych, 6 łyżek rumu, 1 łyżeczka żelatyny, 4 żółtka, 2 białka, 10 dag cukru, 20 dag śmietany kremówki
Owoce posiekać, wymieszać z łyżką rumu odłożyć na 2 godziny. Namoczyć żelatynę. Żółtka utrzeć z cukrem na puszysty krem dodać żelatynę wymieszać z resztą rumu. Wstawić do lodówki do zastygnięcia. Ubić osobno białka i śmietanę, dodać do tężejącego kremu razem z owocami kandyzowanymi, całość delikatnie wymieszać. Gotowy deser przełożyć do pucharków i wstawić do lodówki.
No i co jak myślicie?
No tak- czywiście że zwyciężyła słabość do słodyczy ;)

1 komentarz:

majana pisze...

hi hi hi ;) Fajna historia z rumem w tle :)
Swietny deser, musi być pyszny.
Pozdrówka .